Poczatek
... dalszy ciag historii
Po okolo godzinie wyszla Pani z gabinetu i wywolac moje nazwisko. Opowiedzialem cala historie moich objawów i mialem udac sie pod kolejny gabinet na badanie pola widzenia i jeszcze dwa inne, których juz nie pamietam. Kazde z badan trwalo chwile lecz calosc zajela pól dnia. Nastepnego dnia dostalem krople do oczu. Dziwnie sie czu3em- jedne troche szczypaly, drugich prawie nie czulem. Po kroplach znowu czekanie okolo godziny w odcisku i tloku poczekalni. Kolejne wejscie i badanie OCT. Badanie to polega na zrobieniu zdjecia wewnetrznego oka. Trwa ono krócej niz wpisanie danych do komputera. Wydruk na stronie A4- lecz obraz zdjecia wielkosci telefonu komórkowego. Ze zdjeciem znowu w kolejke, zeby pokazala pani doktor w/w zdjecie. Po badaniu OCT diagnoza byla juz znana. Mlodziencze rozwarstwienie siatkówki. Dostalem krople i tabletki na obnizenie cisnienia. Po czym mialem sie meldowac okresowo na kontrole.
Jednak mimo kropel nic nie chcialo sie goic i bylo cos dziwnego w tym wszystkim.
Musze byc pewny...
Taki juz jestem, ze wszystko musze sobie udowodnic i sam zrozumiec zanim w cos uwierze, wiec za namowa mojej mamy udalem sie na wizyte kontrolna u kolejnego prywatnego okulisty w celu skonfrontowania wyników. Umówilem sie na wizyte i czekalem.
Jak pózniej sie okazalo, lekarz do którego kontrolnie sie zglosilem jest znanym na cala Polske specjalista. Przebadal mnie bardzo dokladnie, jednak cos mu nie pasowalo. Stwierdzil, ze zanim cokolwiek wiecej bedzie robil w pierwszym etapie trzeba skleic siatkówke. Umówilem sie na zabieg laseroterapii i czekalem na termin. Laseroterapia nie jest mila- od razu to mówie wszystkim.
Po zakropieniu kroplami, lekarz wklada wielka soczewke do oka i strzela laserem. To teoretycznie jest bezbolesne jednak strasznie mocno nieprzyjemne.
Laseroterapia i nagle STOP...
W trakcie zabiegu profesor stwierdzil, ze musi przerwac zabieg bo nadal twierdzi, ze cos tu jest nie tak. Pojechalismy z nim na badanie usg, które wykonac w drugim koncu miasta. Wedlug niego diagnoza byla oczywista- GUZ. Polecil mi wizyte w najlepszej tego typu klinice w Polsce jednak do tego potrzebowalem skierowanie z panstwowej przychodni.
To bylo w 2009r.
Tak rozpoczela sie moja dluga walka z rakiem...
"